Przyjechałem do Ośrodka w Janowicach Wielkich pełen obaw, strachu, lęku, złości i nieprzebaczenia. Przez picie alkoholu poznały mnie szpitale, izby wytrzeźwień – stałem się człowiekiem bezdomnym. Spędziłem siedem lat w zakładach karnych. Byłem całkowicie pozbawiony sensu życia. Jedynym celem było to aby niszczyć przez nadużywanie alkoholu wszystko dookoła, czyli najpierw siebie, a przez to moją rodzinę. Chciałem zmienić „swój świat”, ale zamiast zmian dostałem ruinę. Zacząłem parać się magią (tarotem). Uważałem, że to pozwoli mi być innym człowiekiem, że przez to dokonam radykalnych zmian w swoim życiu… i co? Znowu otrzymałem iluzję: zamiast wolności dostałem zniewolenie, a nawet opętanie. Z takiego” pseudo życia” otrzymywałem tylko poczucie winy, wstyd, strach i nieumiejętność radzenia sobie z życiem! Doszedłem do miejsca, gdzie postanowiłem odebrać sobie życie. Dwukrotnie próbowałem się zabić i za każdym razem nie udało mi się ze sobą skończyć. Czułem się beznadziejnie: nie chciało mi się ani żyć ani umrzeć! Zastanawiałem się, co ze mną jest nie tak?
Oto w tej beznadziei istnienia pojawił się promyk światła. Stojąc pod „murem”, poczułem: dotkniecie-impuls-myśl…., przecież modlitwa… sięgnąłem po telefon i zadzwoniłem do Darka, prosząc go o modlitwę. Wierzę, że Bóg miał dla mnie i mojej rodziny plan. Pojechałem na terapię do Janowic Wielkich. Po pół roku pracy nad sobą, ukończyłem ośrodek i wróciłem do mojej rodziny, którą dzięki Bogu jeszcze nie utraciłem. Razem z żoną i córeczką oddaliśmy swoje życie panu Bogu. Dzisiaj mam spokojne życie i kochającą rodzinę – którą również bardzo kocham!
